- Oddział łuczników niech ustawi się na murach, a wojownicy wewnątrz miasta.
- Coś jeszcze panie?
- Tak. Ja, kobiety, starcy i dzieci zostaną ewakuowani.
- A kto będzie nami dowodził ?!
- Ty Heriosie. Dasz sobie rade.
Po czym wódz elfów odszedł. Noc Heriosowi upłynęła na obmyślaniu wymyślnych strategii. Ranek był chłodny i ciemny. Herios zwykle wolał dłużej pospać, ale dzisiejszy dzień miał zadecydować o życiu i śmierci elfiego narodu. Długo rozmyślał o swoim losie. Zapomniał o bitwie i zasnął po nieprzespanej nocy. Do jego pokoju wpadł zabójca jedynie z małym flanonikiem i zakrzywionym nożem. Ostrożnie wlał trochę olejku na nóż po czym rzekł.
- Twój koniec elfie jest bliski. Teraz masz chwilę na to aby się do niego przygotować. Herios zbudził się słysząc te słowa po czym popatrzył tylko swoimi zielonymi oczyma na orka.
- Czy moje życie jest warte tak nie wiele?
Ork zabójca popatrzył na niego głupio po czym wbił mu sztylet prosto w serce.
***
- Gdzie ja jestem?
Wykrzyknął elf rozglądając się.
- Na peronie trzecim.
Padła odpowiedź od człowieka w śmiesznym stroju. Dookoła chodzili zabiegani ludzie.
- Wiem kim jesteś.
Elf obejrzał się. Widział postać w płaszczu.
- Jestem...
- Ciszej! wrzuć to na siebie. A następnie chodź za mną.
Nadal oszołomiony Herios zawahał się po czym założył kapelusz i płaszcz.
Nagle zauważył, że zgubił człowieka z którym rozmawiał. Postanowił rozejrzeć się po okolicy za czymś godnym jego uwagi. Po wyjściu na powierzchnię elf przybrał dostojnego kroku i tak idąc trafił do zakładu bukmacherskiego. Zauważył tam mężczyznę w ubraniu podobnym do tego który nosi poszukiwana przez niego postać.
- Na kogo pan stawia ?
- Co proszę ?
Zapytał głupio elf.
- Na którego konia stawiasz.
Człowiek wskazał palcem ekran 50 calowego telewizora na którym odbywał się wyścig konny. Elf przypatrzył się bliżej koniom po czym stwierdził:
- Na tego z numerem trzynastym.
Wszyscy którzy znajdowali się w pomieszczeniu zaczęli się głośno śmiać, lecz elf był pewny zwycięstwa.
I tak się stało. Herios wygrał 3000 Ł.
***
Po wyjściu z budynku Herios zauważa samochód policji.
- Dzień dobry.
Zagrzmiał strażnik prawa.
- Witam.
- Czy nie widziałeś w okolicy...- Zawahał się. - Elfa.
- Ja jestem elfem.
Zdjął kapelusz, ukłonił się, a policjant oniemiał jak ujrzał uszy postaci.
- Łapcie go !!!
Zaczął krzyczeć człowiek.
***
Herios obudził się w więzieniu. Przez wiele tygodni był poddawany próbą. Wyprowadzano go na wybiegi w zoo, badali, pokazywali w telewizji. W końcu elfowi nie zostało nic innego jak... zamknąć oczy i umrzeć.
HAPPY END